piątek, 1 kwietnia 2016

WIZA !!

NO I JEST!

Wczoraj - 31.03 o 10.45 miałam spotkanie w Krakowie. Wstałam o 3.40 gdyż o 4.45 miałam autobus do Krakowa z Wrocławia! Po 8 byłam w Krakowie, jakaś kawka, zwiedziłam rynek ( pierwszy raz zbyłam w Krakowie :) później usiadłam w Costa coffee, zamówiłam herbatkę i czekałam z godzinkę.... po 10 wyszłam i poszłam pod ambasadę, ustawiłam się w kolejce, a pan, który także w niej stał powiedział, że muszę iść na drugą stronę aby dostać od pani specjalna zieloną karteczkę. Tak też zrobiłam, było sporo ludzi, po 5 min podeszła pani, poprosiła o dokument  DS-160 :D + paszport no i dostałam zieloną karteczkę i wróciłam do kolejki. Po wejściu do ambasady należało oddać kurtkę i torebkę, która przeszła przez kontrolę ( tak samo jak na lotnisku :D ) w skrzyneczce zostawiłam telefon, słuchawki i przenośną ładowarkę, wzięłam torebkę i kurtkę i poszłam dalej, zostawiłam DS-160 i dałam paszport, pan przykleił coś na niego i skierował na górę. Tam podeszłam do okienka, znów oddałam paszport oraz odciski palców, pobrałam numerek 126 i usiadłam, w między czasie czytałam broszurę, która dostałam odnośnie praw w USA :) Jak weszłam wyświetlał się nr 117. Ale dosłownie może z 7 min czekałam. Nie miałam w sumie stresu, jak wyświetlił się nr 125 to już wstałam i lekki stresik był :D
No i BACH nr 126, idę....po drugiej strony miły pan z siwą brodą, powiedział: "Hi Patricia, how are you?" Na co ja: "Hi, I am fine, and you?" :D Oczywiście obydwoje uśmiech na twarzy! Stres kompletnie zszedł :) Spojrzał na dokument i powiedział, że widzi iż lecę jako au pair do stanu Massachusetts - good for you. It is similar to Poland - stwierdził, gdyż np Boston to połączenie nowoczesności ze starymi budowlami :) Następnie mówi "o widzę że pracujesz we Wrocławiu" ( to nie jest moje rodzinne miasto :) ) odpowiedziałam - TAK, nic więcej o pracę nie pytał. Na koniec - CO CHCESZ ROBIĆ JAK WRÓCISZ ? :) Odpowiedziałam, iż chcę iść na kolejne studia mgr oraz porobić kursy :) Wklepał coś do komputerka i...... YOUR VISA IS APPROVED :)

Rozmowa trwała dosłownie może z 30 sekund. W międzyczasie powiedział coś po polsku ale z tego wszystkiego zapomniałam co :D

Na prawdę, lecąc jako au-pair nie ma powodów do stresu! Ja w głowie miałam milion rzeczy i bałam się, że będzie mnie godzinę przepytywał! A tu nawet minuty to nie trwało :D

Powodzenia! Uśmiech na twarzy i zero stresu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz